Perfumy w olejku są bardzo wygodne, dyskretne i mogą przepięknie
pachnieć, o czym niedawno się przekonałam testując perfumy Song of Indi
a: [link] Honey Suckle (Wiciokrzew) oraz [link] Jasmine. Tym razem moją uwagę przykuły arabskie perfumy w olejku oferowane przez firmę Al
Rehab - Sabaya.
Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Al
Rehab to wspomnę tylko, że firma powstała w 1975 roku i skupia swoją
działalność na produktach zapachowych takich jak oczywiście perfumy ale też np.
kadzidła.
Oprócz perfum w olejku, w ofercie znajdziemy też perfumy z tradycyjnym
atomizerem.
Ogromny wybór zapachów firmy Al Rehab jest bardzo kuszący ale
reszta zapachów innym razem, dzisiaj zapraszam na recenzję perfum Sabaya.
Opakowanie
Perfumy zapakowane są w pomysłowy,
trójkątny kartonik. W środku znajdziemy szklany flakon, w którym mieści się 6 ml olejku
- prawie o połowę mniej niż w perfumach od Song of India, a mimo to flakonik wydaje
się być podobnych rozmiarów. Aplikator perfum ma formę roll on, a zamknięcie
stanowi metalowy, nakręcany korek. Noszone w torebce nie otwierają się, nie
odkręcają, są solidnie zamknięte.
Naturalne perfumy
Producent zapewnia o wysokiej
jakości swoich wyrobów, które są wytwarzane z naturalnych substancji. Perfumy w
olejku Al Rehab oprócz tego, że nie zawierają alkoholu, reklamowane są jako
koncentrat perfum, który z założenia ma pachnieć intensywnie i długo.
Nuty zapachowe: Róża, mięta, ylang ylang, konwalia,
piżmo, drzewo sandałowe
Zapach
Perfumy dedykowane są dla kobiet
i rzeczywiście pachną bardzo kobieco i dziewczęco, jak zwiewna, (czerwona!) szyfonowa
sukienka poruszana letnim, wieczornym wiatrem. Sabaya to zapach świeżo ściętej
po deszczu róży. Mięta jest wyczuwalna jak miękki, odświeżający dywan dla naszej
królowej kwiatów. W pierwszych minutach po aplikacji bardzo wyczuwalna jest dla
mnie nuta piwonii, która mimo braku w spisie nut, po prostu musi być gdzieś
ukryta. Konwalia splata się z resztą nut kwiatowych nadając trwały i intensywny
zapach całości.
Sabaya przypomina mi osiadającą
na różanym krzewie chłodną rosę, która zaczyna parować w pierwszych błyskach
gorącego poranka. Dominuje ciepła, różana nuta, która pozostaje świeża przez
cały czas trwania zapachu dzięki mięcie, która dodatkowo daje uczucie delikatnego chłodu i
orzeźwienia.
Bardzo ciekawe połączenie zapachowe.
Gdy nakładałam perfumy pierwszy raz, w bardzo upalny dzień, miałam uczucie
przyjemnego ochłodzenia co nie zdarzyło mi się jeszcze w przypadku innych
zapachów. Mimo ciepłego wydźwięku całej kompozycji, Sabaya jest świetnym
wyborem na upalne dni również ze względu na brak alkoholu w składzie.
Trwałość
Bardzo długo utrzymują się na
skórze - ponad 6 godzin, na ubraniach pozostają nawet kilka dni. Aby zapach miał
większą projekcję warto nakładać perfumy w olejku na miejsca pulsacyjne tj.
zgięcia łokci, nadgarstki, miejsca za uszami. Dzięki temu dajemy zapachowi
szansę na całkowite rozwinięcie się na naszej skórze.
Podsumowanie
Wygodna aplikacja, niewielkie rozmiary
i cena (ok. 20 zł za 6 ml) to niewątpliwe atuty tych perfum. Największą zaletą
jest jednak sam zapach, bardzo ciekawy, nieszablonowy, kwiatowy ale z rześkim,
miętowym pazurem. Sabaya to perfumy kojarzące się z ciepłymi uczuciami, miłością, radością, na pewno poprawią nastrój. Zapach ten nie ma nic wspólnego z kadzidłem czy też ciężkimi
zapachami orientu. Nie przyprawiają o ból głowy. Mam wrażenie, że Sabaya miała przypominać zapach
prawdziwej róży i myślę, że jest bardzo tego bliska. Perfumy świetnie sprawdzą
się w każdej grupie wiekowej, w ciągu dnia i na wieczór.
Flakonik jest bardzo wydajny. Mimo
niewielkiej pojemności nie zauważyłam w nich dużego zużycia, mimo częstego
użytkowania w ciągu ostatnich testów. Mała buteleczka z łatwością mieści się do
torebki nie dodając nadmiernego ciężaru naszym barkom, a cena nie zwala z nóg.
Zachęcam do wypróbowania na własnej skórze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz